-Nic się nie zdarzyło, a co miało się stać.?- Spytałam udając głupią doskonale wiedziałam o co mu chodzi, wiedziałam, że w jak najdelikatniejszy sposób chcę wypytać o Dana.
-Jesteś pewna, wczoraj zachowywałaś się.. dziwnie- Ostatnie słowa dodał przyciszonym głosem. Jego szmaragdowe tęczówki przeszywały mnie od góry na dół.
-Harry, przepraszam, że musiałeś widzieć mnie jak beczałam i ogólnie przepraszam za wszystko. Mówiłam ci, że to 'spędzanie ze sobą czasu' nie wypali.- Wypuściłam powietrze, ponieważ wszystko wypowiedziałam na jednym tchu. Przez jakiś czas patrzyliśmy na siebie, nie odzywając się. Wydaje mi się, że tak będzie lepiej. No bo trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, ja jestem tą 'kujonką' a Harry tym 'groźnym bad boyem'- Zbyt bardzo się od siebie różnimy, żeby 'spędzać ze sobą czas' Sama nawet nie wiem czemu chcę, żebym go poznała, z wczorajszej 'gry' dowiedziała się, że nie umawia się na randki, tak mi powiedział. Bez słowa weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, który miał odprężyć moje spięte ciało. Stałam naga pod prysznicem, a gorąca woda spływała na moje ciało. Spłukałam pianę z włosów i czysta nadal stałam pod strumieniem wody. Uwielbiałam prysznice- Zdecydowanie, tak, to było coś co mnie odprężało. Ubrałam się w moje wczorajsze rzeczy, umyłam zęby hotelową szczoteczką i pastą i wyszłam z łazienki, a Harry ubrany siedział na moim łóżku.
***
Podróż minęła nam cicho, po za warkotem silnika i naszymi oddechami nie słyszałam nic. Wzrok miałam tępo wbity w krajobraz za szybą, który co chwilę się rozmazywał. Oparłam głowę szybę i wspomnienia wróciły, to wszystko co starałam się zapomnieć, wróciło. Zatrzepotałam kilkakrotnie rzęsami, aby pozbyć się łez, gromadzących się w moich kącikach oczu. Dan to była osoba, o której nigdy nie zapomnę, chodź nawet bym nie chciała o nim zapomnieć, był częścią mojego życia, w sumie nadal jest. Po trzech godzinach jazdy, Harry zatrzymał się pod moim domem. Zanim chłopak zdążył okrążyć auto, żeby otworzyć mi drzwi, zrobiłam to sama.
-Dziękuję za miło spędzony czas.- Podziękowałam grzecznie i posłałam mu najbardziej fałszywy uśmiech na jaki było mnie stać.
- Nie ma za co.- Odpowiedział zrezygnowany, chodź jestem pewna, że chciał powiedzieć co innego. Weszłam do domu bez słowa i od razu szybkim krokiem, co można nazwać biegiem weszłam do swojego pokoju. Postanowiłam zadzwonić do Amber. Przyłożyłam aparat do ucha, oczekując aż odbierze. Pierwszy sygnał... drugi sygnał... trzeci sygnał.
-halo.- Po drugiej stronie rozległ się przyjaznym głos mojej przyjaciółki.
-Cześć.- Przywitałam ją, kąciki ust od razu uformowały mi się w uśmiech, kiedy usłyszałam jej głos, przez te kilka dni od tej imprezy bardzo mi jej brakowało.
-O Boże, April wieki cię nie słyszałam, co się z tobą działo.?- Opowiedziałam przyjaciółce o Harrym i o tym co się przez te kilka dni zdarzyło, pomijając tą grę '21 pytań'
-Słuchaj.. Trzymaj się od niego z daleka, on jest niebezpieczny. Boi się go całe miasto, wykorzystuje dziewczyny, zaciągając je do łóżka i spędzając z nimi noc, a na następną znajdując kolejną naiwną, która łatwo wskoczy mu do łóżka. Bije się z każdym, kto zrobi coś, co mu się nie spodoba. Uważaj na siebie i nie pozwól, żeby do ciebie przyłaził.- Ostrzegła przyjaciółka, jego głos o ile udało mi się wyczytać przez telefon, był zmartwiony.
- A tobie jak minęła impreza.?- Spytałam, zmieniając temat. Wiedziałam, że Harry to ten niebezpieczny typ faceta, a jeżeli Amber mnie ostrzega to muszę się trzymać z daleka. Dziewczyna, opowiedziała mi o chłopaku, imieniu Sam, który poderwał ją na imprezie i, że chłopak zabiera ją jutro na randkę, cieszyłam się jej szczęściem i było miło mi usłyszeć, że jest szczęśliwa. Życzyłam jej powodzenia na jutrzejszym spotkaniu i rozłączyłam się. Z szafy wyciągnęłam dresy, w które się przebrałam, a włosy związałam w koka. Zeszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki, wyciągnęłam z niej mleko, a z kredensu płatki czekoladowe, wsypałam do miski płatki i zalałam je mlekiem, po czym wzięłam łyżkę i udałam się na kanapę. Skacząc po kanałach, zdecydowałam zostawić odcinek, mojego ulubionego serialu 'przyjaciele' - Widziałam ten odcinek kilka razy, ale za każdy razem uwielbiałam go oglądać. po obejrzeniu kilku odcinków, wyłączyłam telewizor. Spojrzałam na zegar ścienny, który wskazywał godzinę 2:16- Już.?! Jak ten czas szybko leci. Poszłam swobodnie do mojego pokoju i położyłam się na łóżku, wlepiając swój wzrok w sufit, zaczęłam stukać o drewniany obwód łóżka paznokciami. Nie mogłam zasnąć, nawet nie wiem dlaczego. Czułam się dziwnie i teraz przynajmniej wiem, co Harry miał na myśli mówiąc 'Spotykaj się ze mną przez miesiąc, zobacz jaki jestem naprawdę' Nie wiem co chciał udowodnić, to, że nie jest taki jak opisywała go Amber, czy może po prostu zgrywał aniołeczka, a jego prawdziwymi intencjami były zaciągniecie mnie do łóżka. Wyrzuciłam te myśl z głowy i zamknęłam oczy, a po chwili byłam już w beztroskiej krainie morfeusza. Obudziło mnie światło, przedostające się przez szparkę rolety, narzuciłam na głowę kołdrę, aby ponownie zasnąć, ale niestety już nie mogłam. Usiadłam na łózko, opuszczając nogi w dół, tak, że spoczywały teraz na podłodze, kiedy chłodne kafelki napotkały =kontakt z moją rozgrzaną skórą, wzdrygnęłam się, a fala nieprzyjemnych dreszczy przeszła moje ciało. Biegiem weszłam do łazienki i odkręciłam gorącą wodę pod prysznicem, dresy po kolei opuszczały moje ciało lądując na podłodze. Weszłam pod gorący strumień wody, namydliłam ciało mydłem, po czym spłukałam białą pianę, tak również zrobiłam z włosami. Moje myśli powróciły do Harrego i mojej wczorajszej rozmowy z Amber i to jak mnie przed nim ostrzegała, miałam wielką nadzieje, że sobie już odpuści. Swoje wilgotne ciało, otuliłam, białym, jedwabnym ręcznikiem, a na włosy założyłam mniejszy ręcznik robiąc tak zwany 'turban'
***Perspektywa Harrego***
Po wczorajszej jeździe do jej domu, czułem się dziwnie i nawet miałem już odpuścić, ale w końcu jestem Harry. Harry Styles, ja nigdy nie odpuszczam. Mój plan był prosty- zaciągnąć April do łóżka, była tą 'niedostępną' dziewczyną co bardziej mnie podniecało, bo nie spotkałem osoby, która mi odmawia, bo za każdym razem, wszyscy się mnie boją, a te dziewczyny co przeleciałem, były takie łatwe, że sądzę, że pół miasta je przeleciało, a April, wydawała się być dziewicą, jest taka niewinna, bezbronna, wszystkiego się boi, ale jednak potrafi mi się postawić. A w końcu najlepszy cel, to ten, którego nie łatwo zdobyć.
***
Zanim zdążyłem wszystko przemyśleć, znalazłem się pod jej domem. Zgrabnie wydostałem się z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem do domu, a po chwili, drobna brunetka je otworzyła, zdziwienie było wypisane na jej idealne twarzy. Gestem ręki wpuściła mnie do środka.
-Co ty tu robisz.?- Podniosła pytająco prawą brew.
-Przyszedłem tak sobie do ciebie, nie cieszysz się.?- Posłałem jej mój zadziorny uśmiech, ponieważ wiem, że niezmiernie ją to irytowało, a kochałem patrzeć na jej wkurzoną minę.
-Nie, Harry, nie cieszę się. - Syknęła.
-Co tak groźnie, skarbie.- Dziewczyna poczerwieniała ze złości, na to jak nazwałem ją 'skarbie'- kolejna rzecz, którą muszę dopisać do listy rzeczy, które ją wkurzają. Lubiłem się droczyć z ludźmi, to było moje hobby.
***Perspektywa April***
-Harry, wyjdź, proszę- Po prosiłam grzecznie, a on zaśmiał się cynicznie.
-Wyganiasz mnie.?- Jego irytujący uśmieszek nie schodził z twarzy, co doprowadzało mnie do białej gorączki. Zignorowałam go, bo wiedziałam, że i tak nie odpuści, a dla niego to tylko przyjemność. Udałam się do kuchni i nalałam sobie szklanki soku pomarańczowego.
-Idziemy na spacer.?- Spytał Kędzierzawy ni z gruszki, ni z pietruszki. Przypomniałam sobie co mówiła mi Amber, że mam go unikać i nie pozwolić, żeby tu przychodził.
-Harry najlepiej będzie jak stąd wyjdziesz i już nie wrócisz.- Powiedziałam spokojnym tonem głosu i starałam się być kulturalna.
-Słucham.?- Parsknął.
-Powiedziałam, że lepiej by było gdybyś nie przychodził do mnie więcej. - Powtórzyłam nieco głośniej.
-Kpisz sobie.?- Zaśmiał mi się w twarz.
-Nie, Harry, sądzę, że nie jesteś odpowiednim towarzystwem dla mnie.- Splunęłam.
-A kto jest twoim odpowiednim towarzystwem.?- Zielonooki nie przestał się śmiać, wpatrując się w moją twarz.
-Na pewno nie ty.- Odpowiedziałam nieco ciszej. A kiedy spojrzałam na niego, miał zaciśnięte ręce w pięść, a jego knykcie pobledły od naciągania ich, jego oczy były czarne i wpatrywał się we mnie, gdyby wzrok mógł zabijać, dawno leżałabym już trupem.
-Słucham.?- spytał niedowierzając. Jego ton głosu podniósł się o kilka stopni i przypominał krzyk. Dobra to był krzyk.
-Powinieneś wyjść.- Powtórzyłam już po raz trzeci w przeciągu kwadransa.
-Wyjdę, ale z tobą.- Zarzucił swoje ręce na pierś i przeszywał mnie wzrokiem.
-To nie najlepszy pomysł- Podsumowałam
-To twoim zdaniem najlepszy pomysł to jaki.?- Opuścił dłonie w irytacji.
-Najlepszym pomysłem będzie jak skorzystasz z tych drzwi i już nigdy więcej w nie, nie zapukasz.- Wskazałam ręką na drzwi frontowe, a Harry patrzył się na mnie nie dowierzając, że mam zamiar go wyrzucić. Moje zdziwienie było większe, kiedy Harry bez słowa opuścił mój dom.
*czytasz= komentujesz*
_____________________________________________________________________
6 rozdział i jak wrażenie, sądzicie, że Harry posłucha się i już nigdy więcej nie zacznie nachodzić April.? Jedynie co wam mogę powiedzieć, że w przyszłym rozdziale pojawi się nowa osoba, jak myślicie kto to będzie chłopak czy dziewczyna. Czekam na komentarze. Kocham was xx
Zanjąc Harrego to on się nie podda i już wcześniej wspomniałem żebyś nie pisała ta: ".?", bo to jest błąd ;) Ogólne to trochę za mało opisów uczuć. Weny życzę <3
OdpowiedzUsuń