poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Part eight

Jej słowa echem rozchodziły po mojej głowie 'Ale Harry.. My nie możemy' i dodatkowo ten przesłodki rumieniec na jej policzkach. Nigdy nie sądziłem, że tak bardzo będę pragnął czyiś ust. 'Stary, ogarnij się już bo robi się z ciebie mięczak'- Skwitowała moja podświadomość i w pełni miała rację, Przy Al robiłem się taki inny, mogłem pokazać prawdziwego siebie, chodź dużo o mnie jeszcze nie wiedziała, to ja czułem się przy niej taki.. ważny, bo wiedziałem, że nie byłem potrzebny jej do seksu, tylko po prostu, była ze mną. Inne dziewczyny po 'małym numerku' zwijają się do siebie, nawet nie zostają na noc. Nie czuje się wykorzystany, bo najczęściej jest na odwrót, ale to uczucie, jakie jest kiedy jest ze mną April jest nie do opisania, to jest coś czego jeszcze nigdy w życiu nie czułem, czy dobre jest to uczucie?- jak dla mnie tak, ciekawy jestem czy dla niej też.
                                                               _______________
                                                                          (April)
-Harry.. ja naprawdę wrócę do siebie do domu- Mruknęłam, a on zwrócił się w moją stronę. Ten pocałunek by taki.. Wow, to było nie do opisania, nie chciałam go całować i mój rozum podpowiadał mi, że mam się od niego odsunąć i go spoliczkować, ale serce co chwilę nakazywało go pocałować i.. posłuchałam go, pogłębiałam nasz 'niewinny'  pocałunek, chodź wiedziałam, że nie powinien się on zdarzyć, ale nie mogłam przestać. podobało mi się to uczucie, ale.. no właśnie zawsze jest to 'ale'. 'Przyznaj, że po prostu się boisz, że cię wykorzysta ' - odpowiada za mnie podświadomość. I jest to cała prawda, nie wątpię, że ma on uczucia, a jego słowa zaraz przed tym jak mnie pocałował 'mam serce'  nadal sprawiają, że się uśmiecham i mam ochotę ponownie go pocałować.
-Nigdzie nie idziesz. Sądzę, że powinniśmy spędzać ze sobą trochę czasu- odpowiedział, pewnym siebie głosem i nie miałam zielonego pojęcia o co mu chodzi- Pamiętasz o naszej umowie? miałaś zobaczyć jaki jestem naprawdę- dodał, rozwiewając moje wątpliwości i nie domysły.
-Ale Harry, poznawać to możemy się w dzień,  ale nie w  nocy- dodałam sfrustowana, nadal trzymając na swoim. On przecząco pokiwał głową i skręcił w boczną uliczkę. Czy powinnam się bać?  Chyba nie,  w środku czułam się przy nim bezpiecznie, a zważając na jego wizerunek, jaki sobie wyrobił mogłam spokojnie powiedzieć, że nic mi nie grozi z nim, ale czy przy nim? tego nie wiedziałam i też pewnie się nie dowiem co w swojej głowie ma, Harry. Szliśmy w ciszy, kątem oka czasem na siebie spoglądając, ale to chyba wszystko, czasem widziałam jego szeroki uśmiech i jego słodkie dołeczki. Po kwadransie, Harry prowadził mnie do jednej ze schludnie wyglądających kamienic. Kędzierzawy szukał w spodniach kluczy, a ja kątem oka przestudiowałam okolicę, która wydawała się być spokojna. ' Bez Harr'ego jest spokojna' - poprawiła mnie podświadomość,  z której się śmiałam jakże, też przyznałam jej rację. Kiedy mój wzrok utchwił w domu naprzeciwko i przyglądającej się nam starszej pani, odwróciłam się w stronę loczka, a starsza pani schowała się za firanką.
-Zapraszam do środka- Gestem ręki, brunet przepuścił mnie, tak, żebym weszła pierwsza. Rozejrzałam się po salonie i.. sama nie wiem czego się spodziewałam, salon jak i reszta domu wyglądała normalnie. Salon był w biało-czarnych barwach, z szarym akcentem.
-Chodź.- pociągnął mnie za nadgarstek za sobą. Nie sprzeciwiając się mu, grzecznie poszłam za nim. Przechodziliśmy przez hol, który ściany pomalowane były na jasny beż, a szuflady znajdujące się tam, były w kolorze mahoniu. I gdzie, nie gdzie powieszone były zwykłe obrazy. Chłopak otworzył, mahoniowe drzwi, które prowadziły do.. chyba do sypialni, o ile zdołało mi się zauważyć stojąc przed nim, kędzierzawy gestem ręki zaprosił do środka, nieśmiało, i baaardzo wolno weszłam i podeszłam bliżej niego. Brunet bez słowa podszedł do wielkiej szafy i wyciągnął z niej czerwoną koszulkę i czarne szorty, po czym rzucił w moją stronę rzeczami, wcześniej wyciągniętymi.
-Jeżeli chcesz to za tymi drzwiami jest łazienka i możesz wziąć prysznic- ręką wskazał na białe drzwi. Na potwierdzenie skinęłam głową. Niepewnym krokiem weszłam do łazienki i zamykając drzwi westchnęłam ciężko i głośno. powoli zaczynałam zdejmować swoje ciuchy, które lądowały na ziemi, gdzieś w kącie łazienki. Odkręciłam kurek i ustawiłam sobie odpowiednią temperaturę wody, przystosowanej do mojego ciała.  Nałożyłam kokosowy płyn na moje dłonie i rozmasowałam je, aż do powstania piany, po czym wsmarowałam ją w moje nagie ciało. Spłukałam  białą pianę i nagle szklane drzwiczki kabiny prysznicowej otworzyły się, a przede mną stał prawie nagi Harry 'na szczęście ma te bokserki' Ale przecież ja Jestem naga!! Jak burza wyskoczyłam z prysznica i owinęłam się ręcznikiem, a za odpowiedź Stylesa dostałam głośne parsknięcie śmiechem.
-Harry co tu robisz?!- Krzyknęłam
-No czekaj niech się zastanowię..-udał, że się zastanawia, nadal szczerząc się.- A no tak mieszkam
-Ale ja się kąpałam- Ponownie krzyknęłam i miałam wielką ochotę walnąć Harr'ego w ten jego pusty łeb.
-A ja chciałem z tobą, tak dla oszczędności wody- prychnęłam
-Harry daj mi się ubrać- Wskazałam ręką na drzwi, posyłając mu oczekujące spojrzenie.
-No to się nie krępuj, ja chętnie po patrzę- ponownie parsknął śmiechem, siadając na muszli klozetowej i wbijając we mnie te swoje szmaragdowe tęczówki, uśmiechnął się zadziornie, a w jego oczach tańczyły iskierki pożądania.
-Harry proszę cię wyjdź- Błagałam.
-Chętnie popatrzę- w irytacji tupnęłam nogą jak małe dziecko,  a on wstał z toalety i z swoim uśmieszkiem na twarzy podszedł do mnie.
-Naprawę się nie krępuj, nie ma czego- Szepnął mi do ucha i przegryzł jego płatek. Przyjemny dreszcz przeszedł po dole mojego kręgosłupa, a oddech stał się urywany.

-Harry, jezeli chcesz, żebym w małym stopniu cię polubiła, to przestań być dupkiem!- Eksplodowałam, a słowa same wymykały się z moich ust. Chciałm być dla niego miła, żeby go nie urazić, ale nie lubiłam tej jego strony; Bad boy'a. Harry prychnął na moje słowa.

-To się ubierz- rzucił beznamiętnie i wyszedł z łazienki, trzaskając drzwiami



                                                        * ~* Narrator *~*


Wydawać się mogło, że dziewczyna odetchnie z ulgą, na wieść, że Pan irytując, Harry Styles opuścił ją i pozwolił jej się swobodnie ubrać, bez zbędnych komentarzy, lecz Pannę Robinson, przeszła fala współczucia, iż naskoczyła na Harr'ego, oczywiście nie bez winny, ale może użyte słowa, były dla niego za ostre? Dziewczyna ubierawszy się, wyszła, nie chętnie z łazienki. Nie chciała stawać oko w oko ze złym Stylesem, kiedy jeszcze godzinę temu, chłopak był dla niej miły, co było do niego nie podobne. Powolnym krokiem, porównywać chód tej młodej damy, można było z żółwiem, oczywiście nie obrażający, tych uroczych zwierząt. Przeszła przez hol, udając się do salonu, połączonego z kuchnią. Ku zdziwieniu, brunetki, Harry nie znajdował się w wymienionych wcześniej pomieszczeniach, a głucha cisza jaka panowała w domu, zaczęła utwierdzać ją w fakcie iż Harry gdzieś wyszedł, ale czy zostawiłby ją samą? Dziewczyna nie tracąc nadziei weszła, uprzednio pukając do drzwi, sypialni Stylesa. Na szczęście, lub nie szczęście usłyszała ciche proszę od Harrego, który siedział na wielkim, łóżku, ze spuszczoną głową, co było niezaprzeczalnie do niego nie podobne; cichy głos, spuszczona głowa, wydawał się być przybity, a w April budziło to większe wyrzuty sumienia. Dziewczyna ostrożnie podeszła do niego i bez słowa przyciągnęła go do swojej klatki piersiowej, zaskakując tym czynem Harrego, jak i samą siebie.
-Ty naprawdę uważasz, że jestem dupkiem?- Spytał dziewczynę, z nutą desperacji w głosie, chodź był pewien odpowiedzi, jaką udzieli mu brunetka, wolał usłyszeć to od niej stojąc twarzą w twarz.
-Czasem się tak zachowujesz- Brunetka, nie chciała zatajać prawdy, Kędzierzawy jedynie westchnął na jej słowa- Ale często jesteś miły- Styles uśmiechnął się szczerze do dziewczyny, otulając ją  ze szczęścia jeszcze bardziej. 
-Jesteś naprawdę przystojny, Harry- Wymruczała dziewczyna, otulona jego zapachem. Mieszanka męskich perfum i mięty, działała na nią odurzająco, i nim przemyślała zdanie wychodzące z jej buzi, ono same wyszło, kiedy dziewczyna zorientowała się co przed chwilą powiedziała, zakryła sobie usta dłonią, jak małe dziecko, wypowiadające na głos sekret, który miał zatrzymać dla siebie. Niepodważalnie, uwagi dotyczące Stylesa powinna zachować dla siebie i uważać, za swój i TYLKO swój sekret. Harry natomiast widział drugie dno słów, uśmiechnął się szczerze do dziewczyny, lecz jego uśmiech zawierał nutkę łobuzerstwa. April zarumieniła się i niepewna i zawstydzona czekała na zbawienie.
-Ty też jesteś niczego sobie- Wymruczał, uśmiechnięty, Harry, a w jego głosie, wyczuć można było nutkę erotyzmu.
                                                                *~*
Dosłownie godzinę później tych dwoje rozmawiało na przeróżne tematy, nie bojąc zapytać się o nic, i w taki sposób zaczęli pierwszą lekcję poznawania się. Dziewczyna, jak i chłopak w swoim towarzystwie odnaleźli bratnie dusze i chodź, od Stylesa biła Nonszalancjość, to przy tej dziewczynie, otworzył się nie miłosiernie i pozwolił sobie nawet opowiedzieć zabawną historie ze swojego dzieciństwa, w roli głównej ze Stylesem. Kiedy brunetka zaczęła odczuwać zmęczenia, wraz z kędzierzawym chłopakiem położyła się spać. Dręczące ją wyrzuty sumienia zmusiły ją, aby zaprosić Harrego do jego własnej sypialni, którą użyczył brunetce, sam kładąc się na niewygodnej kanapie. Harry oplót dziewczynę swoim ramieniem, przyciągając jak najbliżej siebie i życzą dobrej nocy, co April odebrała bardzo dobrze, iż po kilku minutach, przyciszony, zachrypnięty głos chłopaka, utulił dziewczynę do snu. Chłopak uszczęśliwiony tym faktem, dodatkowo wspominając, że czuł się bezpieczniej, wiedząc, że Al - jak to lubił ją nazywać- śpi spokojnie i jest bezpieczna, sam zasnął, nie wypuszczając ją, ani na chwilę ze swoich ramion.
 
 
                                  *Czytasz- komentujesz*
Prosiłabym was o komentarze, bo to one decydują o następnym rozdziale. Chciałabym was się też zapytać czy podoba wam się czytanie z roli 'narratora' ? Bo jest mi tak wygodniej pisać, lecz chce  żeby i wam było dobrze.

wtorek, 25 marca 2014

!! OGŁOSZENIE !!

Zapraszam  was na mojego nowego bloga Inappropriate Output
Prolog:
Ona zawsze chodziła własnymi drogami, kiedy wybrała właściwą, spotkała jego. Kiedy chcę żeby jej dawne życie było wspomnieniami on robi wszystko by nie zapomniała niczego. Kiedy ona chcę spróbować, nie żyć przeszłością, on z nią powraca. Kiedy ona chcę przestać myśleć o bracie, przez którego się załamała, on robi wszystko, żeby go pamiętała. O co naprawdę chodzi Niallowi Horanowi i dlaczego tak bardzo zależy mu, żeby Natalie Payne ponownie się załamała. Dlaczego Niall, chcę ją zniszczyć? Co zrobiła mu niewinna dziewczyna? Czy może jednak winna? Czy Horan ma powody, do przywracania jej przeszłości, czy to tylko wytwór jego wyobraźni?
Jeżeli zaciekawił was prolog, to zapraszam, bo jest już rozdział 1 ☺☺

niedziela, 23 marca 2014

Part Seven





Minął tydzień, a Harry od tamtego czasu nie pojawił się w moim domu, ani nie dzwonił, z czego byłam bardzo zadowolona. Kto by nie był?- Spokój, to ten czas, który w życiu ceni się najbardziej, a kiedy taki ktoś jak Harry wrzuca swoje 3 grosze do twojego życie już wiesz, że dawno minął twój spokój, ale na moje szczęście ta cecha powróciła do mnie bardzo szybko. Ale nie na długa dane mi było leniuchować i czytać wspaniałe i wzruszające powieści moich ulubionych autorów, tylko dlatego, że moja przyjaciółka, Amber jak już wiecie to dość imprezowa dziewczyna i każdego dnia namawia mnie na 'mini melanż' co w rzeczywistości okazuje się być taką imprezą, że aż huczy o niej w całym mieście, za każdym razem odprawiałam ją z kwitkiem, tłumacząc, że jestem zajęta, ale nie dzisiaj, nie dała się i siłą mnie wyciągnęła z domu. I tak o to w pełnej okazałości jestem tutaj, obok przyjaciółki, wystrojonej jakby sama Królowa Anglii zjawiła się na tej imprezie, oczywiście to nie herbatka, więc rockowy strój Amber, kompletnie nie komponuje się z moimi czarnymi rurkami, zwykłej białej bluzce, granatowej bluzie i czarnych vansach. Po ostatniej imprezie mam dość strojenia się, te sukienki nie dobrze mi wychodzą więc zwyczajny strój, co przyjaciółka nazywa 'kościelnym ubiorem' wchodzi jedynie w grę. Siedziałam już od godziny na kanapie, a moja przyjaciółka już w pierwszych minutach zniknęła ze swoim chłopakiem i tak znudzona, muszę siedzieć na kanapie i wpatrywać się w spocone i napalone ciała moich rówieśników, a najlepsze jest to, że kompletnie nikogo tu nie znam, po za Amber oczywiście i jej chłopaka, którego imienia dotąd nie mogę spamiętać.
-Czy mogę prosić do tańca?- W kulturalny i dość miłym głosem spytał kruczowłosy brunet, o czekoladowych oczach i dobrze zbudowanej posturze. Nie był to pijacki bełkot, tylko zwykły głos, jakby owy chłopak kłaniający się przede mną  i wyciągający w moją stronę prawą dłoń nic nie pił. Niepewnie chwyciłam jego wielka dłoń i poszliśmy na środek salonu, który teraz służył za parkiet. Kołysaliśmy się w ryt muzyki, nawiązując jaką podstawową rozmowę.  Dowiedziałam się, że chłopak na imię ma Zac.
-więc Zac, co robisz na tej imprezie?- Spytałam nie przestając tańczyć. Wymieniliśmy pomiędzy sobą słodkie uśmiechy, po czym chłopak zaczął swoją wypowiedź.
-Jestem jej organizatorem.- Uśmiechnął się dumnie.
-Miło mi poznać- odwzajemniłam uśmiech.
-Wybacz, ale muszę iść.- Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Zac ulotnił się i zostawił mnie samą  na środku salonu/parkietu. Kiedy zostałam już całkiem sama, postanowiłam wyjść, lecz wolę uprzedzić Amber, żeby się nie martwiła tak jak ostatnio.

result-thumb
Przyjaciółka nie odpisała, więc tak jak zapowiadałam wyszłam. Przedzierałam się przez  napalony tłum dencowiczów.  Co chwila ktoś proponował mi drinka, bądź taniec, starałam się w najmilszy sposób odmówić i nie którzy to rozumieli, inni mieli tendencję do przekonywania, że jednak lepiej będzie jak zostanę. Wypuściłam głośno powietrze, kiedy opuściłam dom Zac, jako gospodarz i jako zwykły imprezowicz, wydawał się być całkiem w porządku, ale to nie moja winna, że nie przepadam za towarzystwem naprocentowanych ludzi.
-Aż tak źle było?- Spytał ktoś stojący za mną. Skądś kojarzyłam ten lekko ochrypły głos. Kiedy się odwróciłam moim oczom okazał się ON mój koszmar, moje przekleństwo. Stał ze mną twarzą w twarz, a jego cyniczny uśmieszek nie schodził z twarzy. Irytujące. Stałam tam jak słup soli i nie wiedziałam co powiedzieć. Gula formująca się w moim przełyku odebrała mi mowę, ale sądzę, że to przyczyna czegoś innego. Wypuściłam powietrze, które wstrzymywałam od dawna, nie wiedząc o tym.
-N-Nie- Wydukałam. Byłam dumna, że przynajmniej to mi się udało. Brunet prychnął na moje słowa.
-Gdyby nie to byś tam została.- Uśmiechnął się zalotnie.- A może wyszłaś, bo beze mnie nie miałaś tej zabawy.- Dodał, a tym razem ja prychnęłam.
- Uwierz mi, jesteś tylko moją przeszkodą do dobrej zabawy. A teraz wybaczysz, ale śpieszę się- Wyminęłam go i ruszyłam ulicą wzdłuż mojego domu. Impreza, na którą Amber mnie zaciągnęła, znajdowała się 15 minut od mojego domu na piechotę.
-Czekaj! odwiozę cię!- Krzyknął, Harry biegnąc truchtem za mną, do póki nie szedł ramie w ramie ze mną.
-Harry, daj spokój mówiłam ci, że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego- przypomniałam mu  nie zatrzymując się. Chłopak wzruszył tylko ramionami i dalej szedł ze mną. Zatrzymałam się w pół kroku.
-Harry nie rozumiesz grzecznie? Odpierdol się ode mnie!- Wykrzyczałam mu w twarz i sama nie wiem skąd tyle jadu znajdywało się w jednym zdaniu, ale była pewna, że wszystko to było jeszcze za mało jak dla niego.
-Nie rozumiem tego, skarbie. Ja cię chcę, ty mnie też. Jaki problem?
-Harry ty naprawdę nie pojmujesz, że ja nie jestem tą która ciebie pragnie, jestem tą która cię nienawidzi.- Ponownie krzyknęłam.- Nawet nie próbuj za mną iść- Ostrzegłam.
-Bo co mi zrobisz?- Przekomarzał się.
-Harry, błagam cię jak chodź masz cząstkę serca, bądź dobroci to zostaw mnie w spokoju i znajdź inną, której zniszczysz życie.- Kilka łez formowało się w moich oczach, ale zatrzepotałam kilkakrotnie rzęsami, aby ich uniknąć. Tylko nie płacz przed nim, nie rozklejaj się. - Powtarzałam sobie w myślach jak mantrę.
                                                  ________________
                                                                                  (Harry)
Stałem przed nią i jedyną rzeczą jaką chciałem zrobić to wpić się w jej usta, jej słodkie wiśniowe usta, które już od bardzo dawna mnie kuszą. Za to ona, błaga mnie, aby ją zostawił. Starałem się, wtedy kiedy tydzień temu prosiła mnie abym wyszedł i nigdy nie wracał, zrobiłem to, chciałem dać jej spokój, ale nie mogłem od tygodnia zaprzątała moje myśli, a kiedy dowiedziałem się, że jest na tej imprezie, zapragnąłem na niej być, żeby tylko na nią popatrzeć, żeby widzieć jak się uśmiecha, albo tańczy z kimś kto nie był by mną, ale chciałem tego, chciałem ją widzieć. Kiedy teraz stoi przede mną i robi wszystko, żeby łzy nie wypłynęły na jej piękne, gładkie policzki. Tak bardzo chciałbym być osobą, przez którą będzie się śmiała, chciałem, żebym był tą osoba dla niej, którą będzie całowała. Chciałem jej pokazać, że mam serce, które chcę, żeby wypełniała ona, nikt inny tylko ona. Jej słowa 'Harry, błagam cię jak chodź masz cząstkę serca, bądź dobroci to zostaw mnie w spokoju i znajdź inną, której zniszczysz życie' chciałem jej pokazać, że mam serce, a jej słowa, ranią bardziej niż wbity szpikulec w środek serca, chodź w sumie się tak czułem jakby go mi wbiła i z premedytacją wbiła go jeszcze mocniej.
-Mam serce.- Szepnąłem i wpiłem się w upragnione usta, które śniły mi się po nocach, a w dzień zaprzątały myśli i nie powiem, że nie podobało mi się to. Przez pierwsze sekundy stała oszołomiona i nie oddawała pocałunku, lecz później obydwoje walczyliśmy o dominacje, a nasze języki współgrały ze sobą. Mógłbym całować je całe moje życie, a nawet jeden dzień dłużej, ale powietrzę, którego nam zabrakło spowodowało odsunięcie się od siebie. Stała nadal blisko mnie, a jej klata piersiowa unosiła się szybciej niż zawsze. Przegryzłem jej dolną wargę i czułem jak się uśmiecha.
-Jesteś taka gorąca- Szepnąłem jej do ucha, przegryzając jego płatek. Spojrzałem na nią, a jej policzki oblał przesłodki rumieniec.
-Harry.. Wiesz, że nie możemy.
                                             
                                                            *Czytasz-komentujesz*
Jeżeli czytasz to opowiadanie to zostaw po sobie jakiś ślad, nawet kropkę, żebym wiedziała ile osób czyta i czy warto pisać dalej. Przepraszam, że taki krótki ale ostatnio niezły zapierdziel jest i trudno mi pisać. Zapraszam was też na Trouble  mojego bloga. Jest już 3 rozdział. Liczę na wasze komentarze.
Kocham was xx

sobota, 15 marca 2014

Bohaterowie.


April Robinson 19 lat.- Cicha, spokojna i poukładana dziewczyna.
Wszystko się zmienia gdy spotyka jego.
 
       
                                                                
Harry Styles 20 lat.- 'Jeżeli nie zapanujesz nad strachem, on zapanuje nad tobą'
Rose Robinson- Matka April, Żona pana Christiana.


Christian Robinson- Ojciec April, Mąż Pani Rose.

Amber Benen 19 lat- Najlepsza przyjaciółka
Tristan Bloom 20 lat- Chłopak Amber