wtorek, 25 marca 2014

!! OGŁOSZENIE !!

Zapraszam  was na mojego nowego bloga Inappropriate Output
Prolog:
Ona zawsze chodziła własnymi drogami, kiedy wybrała właściwą, spotkała jego. Kiedy chcę żeby jej dawne życie było wspomnieniami on robi wszystko by nie zapomniała niczego. Kiedy ona chcę spróbować, nie żyć przeszłością, on z nią powraca. Kiedy ona chcę przestać myśleć o bracie, przez którego się załamała, on robi wszystko, żeby go pamiętała. O co naprawdę chodzi Niallowi Horanowi i dlaczego tak bardzo zależy mu, żeby Natalie Payne ponownie się załamała. Dlaczego Niall, chcę ją zniszczyć? Co zrobiła mu niewinna dziewczyna? Czy może jednak winna? Czy Horan ma powody, do przywracania jej przeszłości, czy to tylko wytwór jego wyobraźni?
Jeżeli zaciekawił was prolog, to zapraszam, bo jest już rozdział 1 ☺☺

niedziela, 23 marca 2014

Part Seven





Minął tydzień, a Harry od tamtego czasu nie pojawił się w moim domu, ani nie dzwonił, z czego byłam bardzo zadowolona. Kto by nie był?- Spokój, to ten czas, który w życiu ceni się najbardziej, a kiedy taki ktoś jak Harry wrzuca swoje 3 grosze do twojego życie już wiesz, że dawno minął twój spokój, ale na moje szczęście ta cecha powróciła do mnie bardzo szybko. Ale nie na długa dane mi było leniuchować i czytać wspaniałe i wzruszające powieści moich ulubionych autorów, tylko dlatego, że moja przyjaciółka, Amber jak już wiecie to dość imprezowa dziewczyna i każdego dnia namawia mnie na 'mini melanż' co w rzeczywistości okazuje się być taką imprezą, że aż huczy o niej w całym mieście, za każdym razem odprawiałam ją z kwitkiem, tłumacząc, że jestem zajęta, ale nie dzisiaj, nie dała się i siłą mnie wyciągnęła z domu. I tak o to w pełnej okazałości jestem tutaj, obok przyjaciółki, wystrojonej jakby sama Królowa Anglii zjawiła się na tej imprezie, oczywiście to nie herbatka, więc rockowy strój Amber, kompletnie nie komponuje się z moimi czarnymi rurkami, zwykłej białej bluzce, granatowej bluzie i czarnych vansach. Po ostatniej imprezie mam dość strojenia się, te sukienki nie dobrze mi wychodzą więc zwyczajny strój, co przyjaciółka nazywa 'kościelnym ubiorem' wchodzi jedynie w grę. Siedziałam już od godziny na kanapie, a moja przyjaciółka już w pierwszych minutach zniknęła ze swoim chłopakiem i tak znudzona, muszę siedzieć na kanapie i wpatrywać się w spocone i napalone ciała moich rówieśników, a najlepsze jest to, że kompletnie nikogo tu nie znam, po za Amber oczywiście i jej chłopaka, którego imienia dotąd nie mogę spamiętać.
-Czy mogę prosić do tańca?- W kulturalny i dość miłym głosem spytał kruczowłosy brunet, o czekoladowych oczach i dobrze zbudowanej posturze. Nie był to pijacki bełkot, tylko zwykły głos, jakby owy chłopak kłaniający się przede mną  i wyciągający w moją stronę prawą dłoń nic nie pił. Niepewnie chwyciłam jego wielka dłoń i poszliśmy na środek salonu, który teraz służył za parkiet. Kołysaliśmy się w ryt muzyki, nawiązując jaką podstawową rozmowę.  Dowiedziałam się, że chłopak na imię ma Zac.
-więc Zac, co robisz na tej imprezie?- Spytałam nie przestając tańczyć. Wymieniliśmy pomiędzy sobą słodkie uśmiechy, po czym chłopak zaczął swoją wypowiedź.
-Jestem jej organizatorem.- Uśmiechnął się dumnie.
-Miło mi poznać- odwzajemniłam uśmiech.
-Wybacz, ale muszę iść.- Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Zac ulotnił się i zostawił mnie samą  na środku salonu/parkietu. Kiedy zostałam już całkiem sama, postanowiłam wyjść, lecz wolę uprzedzić Amber, żeby się nie martwiła tak jak ostatnio.

result-thumb
Przyjaciółka nie odpisała, więc tak jak zapowiadałam wyszłam. Przedzierałam się przez  napalony tłum dencowiczów.  Co chwila ktoś proponował mi drinka, bądź taniec, starałam się w najmilszy sposób odmówić i nie którzy to rozumieli, inni mieli tendencję do przekonywania, że jednak lepiej będzie jak zostanę. Wypuściłam głośno powietrze, kiedy opuściłam dom Zac, jako gospodarz i jako zwykły imprezowicz, wydawał się być całkiem w porządku, ale to nie moja winna, że nie przepadam za towarzystwem naprocentowanych ludzi.
-Aż tak źle było?- Spytał ktoś stojący za mną. Skądś kojarzyłam ten lekko ochrypły głos. Kiedy się odwróciłam moim oczom okazał się ON mój koszmar, moje przekleństwo. Stał ze mną twarzą w twarz, a jego cyniczny uśmieszek nie schodził z twarzy. Irytujące. Stałam tam jak słup soli i nie wiedziałam co powiedzieć. Gula formująca się w moim przełyku odebrała mi mowę, ale sądzę, że to przyczyna czegoś innego. Wypuściłam powietrze, które wstrzymywałam od dawna, nie wiedząc o tym.
-N-Nie- Wydukałam. Byłam dumna, że przynajmniej to mi się udało. Brunet prychnął na moje słowa.
-Gdyby nie to byś tam została.- Uśmiechnął się zalotnie.- A może wyszłaś, bo beze mnie nie miałaś tej zabawy.- Dodał, a tym razem ja prychnęłam.
- Uwierz mi, jesteś tylko moją przeszkodą do dobrej zabawy. A teraz wybaczysz, ale śpieszę się- Wyminęłam go i ruszyłam ulicą wzdłuż mojego domu. Impreza, na którą Amber mnie zaciągnęła, znajdowała się 15 minut od mojego domu na piechotę.
-Czekaj! odwiozę cię!- Krzyknął, Harry biegnąc truchtem za mną, do póki nie szedł ramie w ramie ze mną.
-Harry, daj spokój mówiłam ci, że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego- przypomniałam mu  nie zatrzymując się. Chłopak wzruszył tylko ramionami i dalej szedł ze mną. Zatrzymałam się w pół kroku.
-Harry nie rozumiesz grzecznie? Odpierdol się ode mnie!- Wykrzyczałam mu w twarz i sama nie wiem skąd tyle jadu znajdywało się w jednym zdaniu, ale była pewna, że wszystko to było jeszcze za mało jak dla niego.
-Nie rozumiem tego, skarbie. Ja cię chcę, ty mnie też. Jaki problem?
-Harry ty naprawdę nie pojmujesz, że ja nie jestem tą która ciebie pragnie, jestem tą która cię nienawidzi.- Ponownie krzyknęłam.- Nawet nie próbuj za mną iść- Ostrzegłam.
-Bo co mi zrobisz?- Przekomarzał się.
-Harry, błagam cię jak chodź masz cząstkę serca, bądź dobroci to zostaw mnie w spokoju i znajdź inną, której zniszczysz życie.- Kilka łez formowało się w moich oczach, ale zatrzepotałam kilkakrotnie rzęsami, aby ich uniknąć. Tylko nie płacz przed nim, nie rozklejaj się. - Powtarzałam sobie w myślach jak mantrę.
                                                  ________________
                                                                                  (Harry)
Stałem przed nią i jedyną rzeczą jaką chciałem zrobić to wpić się w jej usta, jej słodkie wiśniowe usta, które już od bardzo dawna mnie kuszą. Za to ona, błaga mnie, aby ją zostawił. Starałem się, wtedy kiedy tydzień temu prosiła mnie abym wyszedł i nigdy nie wracał, zrobiłem to, chciałem dać jej spokój, ale nie mogłem od tygodnia zaprzątała moje myśli, a kiedy dowiedziałem się, że jest na tej imprezie, zapragnąłem na niej być, żeby tylko na nią popatrzeć, żeby widzieć jak się uśmiecha, albo tańczy z kimś kto nie był by mną, ale chciałem tego, chciałem ją widzieć. Kiedy teraz stoi przede mną i robi wszystko, żeby łzy nie wypłynęły na jej piękne, gładkie policzki. Tak bardzo chciałbym być osobą, przez którą będzie się śmiała, chciałem, żebym był tą osoba dla niej, którą będzie całowała. Chciałem jej pokazać, że mam serce, które chcę, żeby wypełniała ona, nikt inny tylko ona. Jej słowa 'Harry, błagam cię jak chodź masz cząstkę serca, bądź dobroci to zostaw mnie w spokoju i znajdź inną, której zniszczysz życie' chciałem jej pokazać, że mam serce, a jej słowa, ranią bardziej niż wbity szpikulec w środek serca, chodź w sumie się tak czułem jakby go mi wbiła i z premedytacją wbiła go jeszcze mocniej.
-Mam serce.- Szepnąłem i wpiłem się w upragnione usta, które śniły mi się po nocach, a w dzień zaprzątały myśli i nie powiem, że nie podobało mi się to. Przez pierwsze sekundy stała oszołomiona i nie oddawała pocałunku, lecz później obydwoje walczyliśmy o dominacje, a nasze języki współgrały ze sobą. Mógłbym całować je całe moje życie, a nawet jeden dzień dłużej, ale powietrzę, którego nam zabrakło spowodowało odsunięcie się od siebie. Stała nadal blisko mnie, a jej klata piersiowa unosiła się szybciej niż zawsze. Przegryzłem jej dolną wargę i czułem jak się uśmiecha.
-Jesteś taka gorąca- Szepnąłem jej do ucha, przegryzając jego płatek. Spojrzałem na nią, a jej policzki oblał przesłodki rumieniec.
-Harry.. Wiesz, że nie możemy.
                                             
                                                            *Czytasz-komentujesz*
Jeżeli czytasz to opowiadanie to zostaw po sobie jakiś ślad, nawet kropkę, żebym wiedziała ile osób czyta i czy warto pisać dalej. Przepraszam, że taki krótki ale ostatnio niezły zapierdziel jest i trudno mi pisać. Zapraszam was też na Trouble  mojego bloga. Jest już 3 rozdział. Liczę na wasze komentarze.
Kocham was xx

sobota, 15 marca 2014

Bohaterowie.


April Robinson 19 lat.- Cicha, spokojna i poukładana dziewczyna.
Wszystko się zmienia gdy spotyka jego.
 
       
                                                                
Harry Styles 20 lat.- 'Jeżeli nie zapanujesz nad strachem, on zapanuje nad tobą'
Rose Robinson- Matka April, Żona pana Christiana.


Christian Robinson- Ojciec April, Mąż Pani Rose.

Amber Benen 19 lat- Najlepsza przyjaciółka
Tristan Bloom 20 lat- Chłopak Amber
 
 

"She and He- Two different worlds, but no longer so foreing"- Part six

-Nic się nie zdarzyło, a co miało się stać.?- Spytałam udając głupią doskonale wiedziałam o co mu chodzi, wiedziałam, że w jak najdelikatniejszy sposób chcę wypytać o Dana.
-Jesteś pewna, wczoraj zachowywałaś się.. dziwnie- Ostatnie słowa dodał przyciszonym głosem. Jego szmaragdowe tęczówki przeszywały mnie od góry na dół.
-Harry, przepraszam, że musiałeś widzieć mnie jak beczałam i ogólnie przepraszam za wszystko. Mówiłam ci, że to 'spędzanie ze sobą czasu' nie wypali.- Wypuściłam powietrze, ponieważ wszystko wypowiedziałam na jednym tchu. Przez jakiś czas patrzyliśmy na siebie, nie odzywając się. Wydaje mi się, że tak będzie lepiej. No bo trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, ja jestem tą 'kujonką' a Harry tym 'groźnym bad boyem'- Zbyt bardzo się od siebie różnimy, żeby 'spędzać ze sobą czas' Sama nawet nie wiem czemu chcę, żebym go poznała, z wczorajszej 'gry' dowiedziała się, że nie umawia się na randki, tak mi powiedział. Bez słowa weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, który miał odprężyć moje spięte ciało. Stałam naga pod prysznicem, a gorąca woda spływała na moje ciało. Spłukałam pianę z włosów i czysta nadal stałam pod strumieniem wody. Uwielbiałam prysznice- Zdecydowanie, tak, to było coś co mnie odprężało. Ubrałam się w moje wczorajsze rzeczy, umyłam zęby hotelową szczoteczką i pastą i wyszłam z łazienki, a Harry ubrany siedział na moim łóżku.
                                                                         ***
Podróż minęła nam cicho, po za warkotem silnika i naszymi oddechami nie słyszałam nic. Wzrok miałam tępo wbity w krajobraz za szybą, który co chwilę się rozmazywał. Oparłam głowę szybę i wspomnienia wróciły, to wszystko co starałam się zapomnieć, wróciło. Zatrzepotałam kilkakrotnie rzęsami, aby pozbyć się łez, gromadzących się w moich kącikach oczu. Dan to była osoba, o której nigdy nie zapomnę, chodź nawet bym nie chciała o nim zapomnieć,  był częścią mojego życia, w sumie nadal jest. Po trzech godzinach jazdy, Harry zatrzymał się pod moim domem. Zanim chłopak zdążył okrążyć auto, żeby otworzyć mi drzwi, zrobiłam to sama.
-Dziękuję za miło spędzony czas.- Podziękowałam grzecznie i posłałam mu najbardziej fałszywy uśmiech na jaki było mnie stać.
- Nie ma za co.- Odpowiedział zrezygnowany, chodź jestem pewna, że chciał powiedzieć co innego. Weszłam do domu bez słowa i od razu szybkim krokiem, co można nazwać biegiem weszłam do swojego pokoju. Postanowiłam zadzwonić do Amber. Przyłożyłam aparat do ucha, oczekując aż odbierze. Pierwszy sygnał... drugi sygnał... trzeci sygnał.
-halo.- Po drugiej stronie rozległ się przyjaznym głos mojej przyjaciółki.
-Cześć.- Przywitałam ją, kąciki ust od razu uformowały mi się w uśmiech, kiedy usłyszałam jej głos, przez te kilka dni od tej imprezy bardzo mi jej brakowało.
-O Boże, April wieki cię nie słyszałam, co się z tobą działo.?- Opowiedziałam przyjaciółce o Harrym i o tym co się przez te kilka dni zdarzyło, pomijając tą grę '21 pytań'
-Słuchaj.. Trzymaj się od niego z daleka, on jest niebezpieczny. Boi się go całe miasto, wykorzystuje dziewczyny, zaciągając je do łóżka i spędzając z nimi noc, a na następną znajdując kolejną naiwną, która łatwo wskoczy mu do łóżka. Bije się z każdym, kto zrobi coś, co mu się nie spodoba. Uważaj na siebie i nie pozwól, żeby do ciebie przyłaził.- Ostrzegła przyjaciółka, jego głos o ile udało mi się wyczytać przez telefon, był zmartwiony.
- A tobie jak minęła impreza.?- Spytałam, zmieniając temat. Wiedziałam, że Harry to ten niebezpieczny typ faceta, a jeżeli Amber mnie ostrzega to muszę się trzymać z daleka. Dziewczyna, opowiedziała mi o chłopaku, imieniu Sam, który poderwał ją na imprezie i, że chłopak zabiera ją jutro na randkę, cieszyłam się jej szczęściem i było miło mi usłyszeć, że jest szczęśliwa. Życzyłam jej powodzenia na jutrzejszym spotkaniu i rozłączyłam się. Z szafy wyciągnęłam dresy, w które się przebrałam, a włosy związałam w koka. Zeszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki, wyciągnęłam z niej mleko, a z kredensu płatki czekoladowe, wsypałam do miski płatki i zalałam je mlekiem, po czym wzięłam łyżkę i udałam się na kanapę. Skacząc po kanałach, zdecydowałam zostawić odcinek, mojego ulubionego serialu 'przyjaciele' - Widziałam ten odcinek kilka  razy, ale za każdy razem uwielbiałam go oglądać. po obejrzeniu kilku odcinków, wyłączyłam telewizor. Spojrzałam na zegar ścienny, który wskazywał godzinę 2:16- Już.?! Jak ten czas szybko leci. Poszłam swobodnie do mojego pokoju i położyłam się na łóżku, wlepiając swój wzrok w sufit, zaczęłam stukać o drewniany obwód łóżka paznokciami. Nie mogłam zasnąć, nawet nie wiem dlaczego. Czułam się dziwnie i teraz przynajmniej wiem, co Harry miał na myśli mówiąc 'Spotykaj się ze mną przez miesiąc, zobacz jaki jestem naprawdę' Nie wiem co chciał udowodnić, to, że nie jest taki jak opisywała go Amber, czy może po prostu zgrywał aniołeczka, a jego prawdziwymi intencjami były zaciągniecie mnie do łóżka. Wyrzuciłam te myśl z głowy i zamknęłam oczy, a po chwili byłam już w beztroskiej krainie morfeusza. Obudziło mnie światło, przedostające się przez szparkę rolety, narzuciłam na głowę kołdrę, aby ponownie zasnąć, ale niestety już nie mogłam. Usiadłam na łózko, opuszczając nogi w dół, tak, że spoczywały teraz na podłodze, kiedy chłodne kafelki napotkały =kontakt  z moją rozgrzaną skórą, wzdrygnęłam się, a fala nieprzyjemnych dreszczy przeszła moje ciało.  Biegiem weszłam do łazienki i odkręciłam gorącą wodę pod prysznicem, dresy po kolei opuszczały moje ciało lądując na podłodze. Weszłam pod gorący strumień wody, namydliłam ciało mydłem, po czym spłukałam białą pianę, tak również zrobiłam z włosami. Moje myśli powróciły do Harrego i mojej wczorajszej rozmowy z Amber i to jak mnie przed nim ostrzegała, miałam wielką nadzieje, że sobie już odpuści. Swoje wilgotne ciało, otuliłam, białym, jedwabnym ręcznikiem, a na włosy założyłam mniejszy ręcznik robiąc tak zwany 'turban'

                                              ***Perspektywa Harrego***
Po wczorajszej jeździe do jej domu, czułem się dziwnie i nawet miałem już odpuścić, ale w końcu jestem Harry. Harry Styles, ja nigdy nie odpuszczam. Mój plan był prosty-  zaciągnąć April do łóżka, była tą 'niedostępną' dziewczyną co bardziej mnie podniecało, bo nie spotkałem osoby, która mi odmawia, bo za każdym razem, wszyscy się mnie boją, a te dziewczyny co przeleciałem, były takie łatwe, że sądzę, że pół miasta je przeleciało, a April, wydawała się być dziewicą, jest taka niewinna, bezbronna, wszystkiego się boi, ale jednak potrafi mi się postawić. A w końcu najlepszy cel, to ten, którego nie łatwo zdobyć.
                                                                ***
Zanim zdążyłem wszystko przemyśleć, znalazłem się pod jej domem. Zgrabnie wydostałem się z auta i ruszyłem w stronę drzwi. Zadzwoniłem dzwonkiem do domu, a po chwili, drobna brunetka je otworzyła, zdziwienie było wypisane na jej idealne twarzy. Gestem ręki wpuściła mnie do środka.
-Co ty tu robisz.?- Podniosła pytająco prawą brew.
-Przyszedłem tak sobie do ciebie, nie cieszysz się.?- Posłałem jej mój zadziorny uśmiech, ponieważ wiem, że niezmiernie ją to irytowało, a kochałem patrzeć na jej wkurzoną minę.
-Nie, Harry, nie cieszę się. - Syknęła.
-Co tak groźnie, skarbie.- Dziewczyna poczerwieniała ze złości, na to jak nazwałem ją 'skarbie'- kolejna rzecz, którą muszę dopisać do listy rzeczy, które ją wkurzają. Lubiłem się droczyć z ludźmi, to było moje hobby.
                                                     ***Perspektywa April***
-Harry, wyjdź, proszę- Po prosiłam grzecznie, a on zaśmiał się cynicznie.
-Wyganiasz mnie.?- Jego irytujący uśmieszek nie schodził z twarzy, co doprowadzało mnie do białej gorączki. Zignorowałam go, bo wiedziałam, że i tak nie odpuści, a dla niego to tylko przyjemność. Udałam się do kuchni i nalałam sobie szklanki soku pomarańczowego.
-Idziemy na spacer.?- Spytał Kędzierzawy ni z gruszki, ni z pietruszki. Przypomniałam sobie co mówiła mi Amber, że mam go unikać i nie pozwolić, żeby tu przychodził.
-Harry najlepiej będzie jak stąd wyjdziesz i już nie wrócisz.- Powiedziałam spokojnym tonem głosu i starałam się być kulturalna.
-Słucham.?- Parsknął.
-Powiedziałam, że lepiej by było gdybyś nie przychodził do mnie więcej. - Powtórzyłam nieco głośniej.
-Kpisz sobie.?- Zaśmiał mi się w twarz.
-Nie, Harry, sądzę, że nie jesteś odpowiednim towarzystwem dla mnie.-  Splunęłam.
-A kto jest twoim odpowiednim towarzystwem.?- Zielonooki nie przestał się śmiać, wpatrując się w moją twarz.
-Na pewno nie ty.- Odpowiedziałam nieco ciszej. A kiedy spojrzałam na niego, miał zaciśnięte  ręce w pięść, a jego knykcie pobledły od naciągania ich, jego oczy były czarne i wpatrywał się we mnie, gdyby wzrok mógł zabijać, dawno leżałabym już trupem.
-Słucham.?- spytał niedowierzając. Jego ton głosu podniósł się o kilka stopni i przypominał krzyk. Dobra to był krzyk.
-Powinieneś wyjść.- Powtórzyłam już po raz trzeci w przeciągu kwadransa.
-Wyjdę, ale  z tobą.- Zarzucił swoje ręce na pierś i przeszywał mnie wzrokiem.
-To nie najlepszy pomysł- Podsumowałam
-To twoim zdaniem najlepszy pomysł to jaki.?- Opuścił dłonie w irytacji.
-Najlepszym pomysłem będzie jak skorzystasz z tych drzwi i już nigdy więcej w nie, nie zapukasz.- Wskazałam ręką na drzwi frontowe, a Harry patrzył się na mnie nie dowierzając, że mam zamiar go wyrzucić. Moje zdziwienie było większe, kiedy Harry bez słowa opuścił mój dom.
                                                             *czytasz= komentujesz*
_____________________________________________________________________
6 rozdział i jak wrażenie, sądzicie, że Harry posłucha się i już nigdy więcej nie zacznie nachodzić April.? Jedynie co wam mogę powiedzieć, że w przyszłym rozdziale pojawi się nowa osoba, jak myślicie kto to będzie chłopak czy dziewczyna. Czekam na komentarze. Kocham was xx