Wstałam rano, nie bolała mnie głowa po wczorajszej "zabawie" jezeli tak to można nazwać. Zeszłam do kuchni, w celu zjedzenia śniadania.
-Witaj, słoneczko.-Przywitała się mama, posyłając mi ciepły uśmiech. Zaraz, MAMA.? Co ona tu robi.?
-Mamo, co ty tu robisz.?- Spytałam zdziwiona. Ona nigdy nie mała wolnego, nie przychodziła... na moje przedstawienia, bo praca..
-Później ci wyjaśnie, ale teraz zajmi się swoim gościem.- Wskazała na Harr'ego. Rodzicielka promieniennie się uśmiechając wyszła z kuchnia.
-Co ty tu robisz.?!- Wycedziłam.
-Zabieram cię, a tak w ogóle to masz fajną mamę.- uśmiechnął się zadziornie. Nie odpowiedziałam nic, patrzyłam się na niego, a on na mnie.
-No ubieraj się.- Pognalił, loczek.
-Wyjaśnijmy sobie jedno. Ja Jestem z tej grupy kujonów- W powietrzu pokazałam palcami, znak cudzysłów.- a ty..no to jesteś ty.- Chłopak patrzył na mnie i uśmechnął się.
-Chcesz mi przez to powiedzieć, że nigdy nikt cię nie przepieprzył i nie chcesz, żebym to ja zrobił.- Chłopak zaśmiał się cynicznie, a ja machnęłam ręką w geście rezygnacji. Weszłam do swojego pokoju i ubrałam czarne rurki, białą bluzkę z jakimś czarnym napisem, Granatową bluzę i do tego czarne vansy. Zeszłam ponownie do mojego niechcianego towarzysza. Siedział na kanapie w salonie wraz z moją mamą, śmiejąc się. Ich śmiech rozniósł się po całym, wilekim pomieszczeniu. odkchrząknełam, aby zwrócić na siebie uwagę i mieć to już za sobą i powrócić do mojej książki, która nie zmiernie mnie wciągneła.
Loczek w ekspresowym tępie znalazł się obok mnie i owinął swoją rękę wokół mojej talii. Spiorunowałam go zwrokiem, a jego odpowiedzią był uśmiech. Wziełam jego ręce i udałam się w stronę drzwi. Chłopak szybko mnie wyprzedził i jak na dżentelmena przystało, otworzył mi drzwi. Na podjeździe stał motor, o ile się nie myle był to motor Yamaha 125. Chłopak podał mi czarny kask.
-Chcesz tym jechać.? -Spytałam przyciszonym głosem, wskazując na maszynę.
-Masz jakiś problem.?- Pytająco, podniósł prawą brew.
-N-Nie- Wyjąkałam.
-To wsiadaj.- Nie pewnie usiadłam za Stylesem, Jak najmocniej umiałam oplotłam go rękami na talii, on jedynie w odpowiedzi zaśmiał się. Całą drogę miałam zamknięte oczy. Po upływe jakiegoś czasu, sama nawet nie wiedziałam jakiego, ale napewno długiego, bo Harry jechał szybko, ale też długo. kiedy maszyna niewydawała swooich charakterystycznych odgłosów, pochodzących od slnika, otworzyłam oczy. Byliśmy przed restauracją, z tego co jest napisane na baneżę, nad małym drewnianym budynkiem..
-Co tu robimy.?- Spytałam, kiedy kierowaliśmy się do środka.
-Będziemy jeść.- Odpowiedził i pchnął drzwi, klienci owej restauracji ucichli i tępo wlepiali wzrok w Harr'ego. Dopiero po kilku sekundach zauważlyli mnie, każdy klient znajdujący się w restauracji posłał mi współczujące spojrzenie. Usiedliśmy przy stoliku, znajdującym się w koncie restauracji. Wysoka, blond włosa kelnerka podeszła do nas. Niepewnie uśmiechnęła się do Loczka, po czym jej wzrok spoczął na mnie. Dziewczyna jak reszta znajdujących tu osób, posłała mi współczujący uśmiech i patrzyła się na mnie, a jej twarz mówiła "Uciekaj od niego jak najszybciej"
-Czy mogę przyjąć zamówienie.?- Spytała grzecznie, kelnerka swoim piskliwym głosikiem.
-Zastanawiamy się jeszcze.- odpowiedziła Harry, splatając nasze ręcę na stole. Szybko jednak uwolniłam swoje palce.
-Przepraszam, muszę iść do toalety.- Szybko wstałam i szybkim krokiem poszłam do łazienki. Rozejrzałam się w poszukiwaniu okna, szybko mój wzrok je znalazł, nie duże, lecz też nie za małe zielone okno. Wdrapałam się na parapet i jedną nogą wychodzłam na zewnątrz.
-April, jesteś tam.?- Spytał Harry pukając w drzwi, serce momentalnie przyśpieszyło swoją pracę, przełożyłam drugą nogę przez okno i kiedy miałam skoczyć, drzwi z hukiem otworzyły się, a rozwścieczony Harry stał w miejscu gdzie powinny być drzwi. Jego pociemniałe tęczówki, wypalały dziurę w mojej głowie. Gdyby wzrok mógł zabijać, leżałabym już w grobie. Skoczyła na zewnątrz i ostatnią rzeczą jaką słyszałam pyło cichę "kurwa" ze strony Harrego. Rzuciłam się w bieg, nie wiedziałm gdzie jestem więc to nie ułatwiało i tak już mojej głupiej sprawy. Biegłam jakąś ścieżką, na dworzę było już ciemno. Moim plane byo znaleść przysanek autobusowy i znaleść się jak najszybciej w domu. Kiedy nie mogłam złapać tchu, stanełam na chwilkę i postanowiłam iść.
Mój spokój nie trwał długo, kiedy zobaczyłam biegnącego za mną Harrego.
-April, stój-krzyknął, moje nogi same rzuciły się w bieg, w sumie to dobrze. Biegłam i szczerze, to byłam zdziwiona, że jeszcze nie zemdlałam. Harry okazał się być tym szybszym i w ciągu kilku minut złapał mnie.
-Czemu ucekłaś, wiesz co to za okolica.?!- Krzyknął, trzymają swoje ręcę na mojej talii, każde jego słowo, powodowało mocniejszy uścisk na mojej talii. Spojrzałam w tęczówki chłopaka i tak jak się spodziewałm, były czarne, czarne jak bezgwieździsta noc. Loczek zaprowadzł mnie do auta.
-H-Harry.?- zająknełm się.
-hym.?
-Skąd masz auto.? Przecież przyjechaliśmy, m-motorem-Spytałam podnosząc pytająco brew. Jego wyraz twarzy zlagodniał, a koloru oczu powrócił do pierwotnego koloru- zielonego.
-Prędkość światła, kochanie- uśmeichnął się zadziornie, a w jego zielonch tęczówkach błysnął blask pożądania.
Omg zajebiste.
OdpowiedzUsuńSerio
Czekam na nexta.
Dziękuje ♥ strasznie ważna jest dla mnie wasza opinia ♥
Usuń