-Jak było słoneczko.?- Spytała uradowana.
-Fajnie-Rzuciłam na odchodne i udałam się w kierunku mojego pokoju. Było strasznie, nigdy więcej takich "randek" w sumie można nazwać to randką skoro jej nie chciałam.? Skoro wybiera się na owe wydarzenie, pierwsza, jak i druga strona powinny tego chcieć. Postanowiłam zmyć z siebie wydarzenia dzisiejszego dnia. Zgarniając moje ulubione bawełniane, szare dresy i za dużą granatową podkoszulkę taty. Weszłam do łazienki zdejmując po kolei swoje ubrania, rzucałam je gdzieś w kąt.
Weszłam pod gorący strumień wody, który zaprowadził mnie w błogi stan. Wiem, że wyda się to dziwne, ale będą pod prysznicem zapominałam o różnych zmartwieniach, można powiedzieć, że mnie uspokajał, co było mi w tej sytuacji na rękę. Wzięłam do ręki Malinowy szampon i wylałam, gniątką substancję na dłoń, Odcień szamponu przypominał wydęte, malinowe usta Harr'ego.- April, przestań o nim myśleć- Skarciłam się w myślach. Rozsmarowałam szampon po moim ciele, po czym gorący strumień zmył ze mnie lekko-malinową pianę. Włosy umyłam zwykłym szamponem do włosów i tak jak w przypadku ciała, woda zmyła pianę z włosów. Stałam tak jeszcze chwilę pod gorąca wodą, po czym zakręciłam kurek, owinęłam się zwinnie białym, bawełnianym ręcznikiem i ubierałam się wcześniej przygotowane rzeczy. Kiedy wyszłam z łazienki, światło w pokoju było zgaszone, a od strony okna wiał, nieprzyjemny, wieczorny wiatr. Szybko podeszłam do okna i je zamknęłam po czym zapaliłam światło. Oczy mało co mi z orbit nie wyszły kiedy mój wzrok począł na moim łóżku, a na nim wpół lężący Harry.
-Co ty tu robisz.?- Spytałam podnosząc pytając prawą brew. Starałam się zamaskować jakoś strach, lecz nie wiedziałam jak. Więc po prostu przegryzłam wargę, robiłam tak często jak się denerwowałam, taki nawyk z dzieciństwa.
-Przyszedłem cię zobaczyć.- Podszedł do mnie i uwolnił moją wargę, z pomiędzy zębów. Górował nade mną wzrostem, czarna koszulka opinała jego ciało, zaś na nogach miał czarne rurki i białe conversy. Zmierzwił swoje włosy ręką, był chyba lekko podenerwowany, albo mi się wydaje.
- Słuchaj jeżeli chcesz mnie przelecieć to chcę ci tylko powiedzieć, że marnujesz swój czas.- Przerwałam tą nie zręczną cisze, wbijając wzrok w swoje stopy, które raptownie stały się bardzo interesującym obiektem.
-Nie miałem takiego zamiaru, ale skoro myślisz o mnie w takim kontekście, mogę zmienić zdanie- uśmiechnął się zadziornie.
-Nie myślę o tobie w kontekście seksualnym.- Zaprzeczyłam. Jedynie o czym myślałam związanego z nim, to kiedy w końcu da mi spokój.? Podniosłam swój wzrok na tęczówki Harr'ego i z ręka na sercu muszę przyznać, że ma piękny kolor oczu, piękny.?- To za mało powiedziane. Byłam kompletnie zatracona w jego szmaragdowym oceanie. Po kilku sekundach odtrsząsnełam się z szmaragdowego transu.
-Harry musisz wyjść.- Powiedziałam cicho. Przy nim traciłam tą pewność siebie, którą miałam. Nie byłam żadną Bogurodzicą, bo miałam swoje przewinienia, ale przy nim nie potrafiłam powiedzieć co myślę o nim. Kompletnie nic. To jest przytłaczające.
-Jak mnie pocałujesz to wyjdę.- Jego oczy przeszły blask pożądania, a konciki ust uformowały się w zadziorny uśmieszek, który strasznie mnie denerwował. Pokręciłam głową w geście dezaprobaty.
-No to gdzie mam spać.?- Spytał widząc moje negatywne nastawienie do pocałunku z nim. Jego głupi uśmieszek nie schodził mu z twarzy
-U siebie.- Odpowiedziałam zirytowana.
-Skarbie, chciałem całusa na pożegnanie, a ty nie chciałaś mi go dać więc widzę, że nie chcesz się, żegnać, więc zostanę.- Szepnął mi do ucha, a jego gorący oddech czułam na swojej szyi. Dreszcz przeszedł całe moje ciało, a gęsia skórka otuliłam moje ciało.
-Harry.!- Tupnęłam nogą, w geście irytacji.
-To moje imię.- Droczył się.
- Pójdziesz stąd- po prosiłam, błagalnym tonem.
-Wolę zostać. - Kontynuował droczenie, co wyprowadzało mnie powoli z równowagi.
-Dam ci buziaka i wyjdziesz.? - wolałam się upewnić.
-Tak.- odpowiedział dumnie. Podeszłam bliżej do niego i cmoknęłam go w policzek.
-No możesz już iść.- Poknaliłam go. Lokers wyszedł przez okno i dam i spokój.
*** ***
Obudzona przez światło, przedzierające się przez nie zasłoniętą roletę. Po porannej toalecie ubrałam się w strój po domu, składający się z granatowej bluzy, szarych dresów i moich beżowych botków. Ubrana zeszłam do kuchni, w celu zrobienia śniadania. Kiedy byłam w pomieszczeniu zauważyłam żółtą kartkę przyklejoną na lodówkę.
"Wyjeżdżamy w delegację, wrócimy za klika dni. Pieniądze są tam gdzie zawsze. Kochamy cię"
Mama i Tata xx
Nie przejęłam się tą informacją- Dlaczego.? Odpowiedź prosta delegacje i praca to było na porządku dziennym, było tak od kąt pamiętam, aż z czasem się przyzwyczaiłam. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zasiadłam przed telewizorem oglądając nudne Realty Show. Moje jakże ciekawe <sarkazm> oglądanie przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam i podeszłam do drzwi, aby zobaczyć kto przyszedł, obstawiałam, że to Amber przyszła zdać mi relacje z imprezy, ale myliłam się i to bardzo. Zamurowało mnie kiedy zobaczyłam kto postanowił mnie odwiedzić. Harry.
-Co tu robisz.?- Spytałam szokowana.
__________________________________________________________________________________
Jeżeli przeczytasz rozdział, skomentuj, bądź postaw zwykłą kropkę, bo wtedy ja wiem, że czytasz, a moja praca nie idzie na marne. Dziękuje wszystkim, którzy czytają. KOMENTARZE MOŻNA DODAWAĆ Z ANONIMA.
Tak wyglądałam, jak przeczytałam komentarz xDD każdy się liczy, a ja czytam każde :D
po czym tak o to jak to nam Malik przedstawia ♥ cieszyłam ryja do monitora.
Kochani liczę na wasze komentarze xx ♥
Jesteś niesamowicie utalentowana i kocham to, w jaki sposób piszesz. Weny życzę <3
OdpowiedzUsuńBłagam nie przestawaj pisać <3
OdpowiedzUsuń